Od pewnego czasu mam przebłyski w swej pamięci. Biegnąc przez codzienność odkrywam sytuacje, które kiedyś dla mnie nie miały znaczenia. Nagle teraz dały o sobie znać.
Dziś zatrzymuję się na chwilę z uśmiechem na twarzy i nostalgią wracając na chwilę do tamtych dni. Do tamtych wyjątkowych chwil, które przeminęły. Zniknęły na zawsze, bo nic nie jest w stanie ich wrócić.
Z jednej strony oglądam się za siebie patrząc z uśmiechem w przeszłość a z drugiej strony zastanawiam się nad przyszłością. Jestem pełen niepokoju. Boje się jej, bo niesie ze sobą wiele tajemnic.
Kiedyś chciałem być dorosły, chciałem sam decydować o swoim życiu i tym co robię. Chciałem pracować i kupować sobie to, na co miałem ochotę. Nigdy nie rozumiałem, kiedy Mama mówiła, że chciałaby wrócić do lat młodości, do czasów szkolnych. Uważałem to za jakieś nieporozumienie. Problemy w szkole wydawały mi się najcięższymi jakie przyszło mi znieść. Jedynka z klasówki czy odpowiedzi wydawała mi się końcem świata. Chciałbym wrócić do tamtych lat i mieć tylko takie zmartwienia na głowie.
Dziś jest zupełnie inaczej. Czas przemija, ludzie się zmieniają, ktoś przychodzi, ktoś odchodzi. Szkolne ławki zamieniają się na biurka dyrektorów, managerów, prezesów. Tworzymy związki zakładamy rodziny i biegniemy po pieniądze.
I tak na chwilę w tym biegu o kredyt, mieszkanie, dobrobyt przystaję i rozglądam się w około. Patrzę jak inni biegną i zastanawiam się co tak nas nakręca? Jaki jest sens tego całego zamieszania? Jednak nie mogę stać w miejscu zbyt długo, bo czas mnie popędza i sygnalizuje, że jestem spóźniony.

Czasami nie mam siły na te codzienne zmagania. Zwyczajnie boję się jutra. Dobrze, że to są tylko chwile, które można odpędzić kubkiem gorącej czekolady.



Po ciężkiej pracy w ogrodzie czas na zasłużony odpoczynek w słoneczną niedzielę.

Jak dobrze mieć taki kawałek ziemi. Co prawda sporo pracy przy jego pielęgnacji ale w zamian dostaje się spokój i cisza i relaks. Znakomita kawa Jacobs Kronung, laptop i wi-fi, to szczyt relaksu :). Chciałoby się pracować w takich warunkach codziennie, ale wtedy to wszystko straciłoby swój urok. Warto zatem pobyć w hałasie wielkiego miasta, po to aby choć na chwilę poczuć zapach świerku i usłyszeć śpiew ptaków. W takim miejscu najlepiej ładuje się baterie i siły na kolejne dni. Brakuje tylko morza od północy i gór od południa do pełni szczęścia. No ale nie można mieć wszystkiego.

Szkoda tylko, że czas tak szybko biegnie i to odpoczywanie staje się najkrótszą częścią weekendu.